Zwiedzający miejsce pamięci i muzeum Auschwitz-Birkenau mogą jedynie odtworzyć w myślach rzeczywiśty obraz tego byłego obozu koncentracyjnego, będącego jednocześnie największym cmentarzem ofiar II wojny światowej. Na podstawie pozostałości architektonicznych oraz zbiorów muzeum, w tym zdjęć i pamiątek po więźniach, a także nielicznych dokumentów SS, wyłania się tragiczna przeszłość i ogrom ludzkiego cierpienia skumulowany na tak niewielkim skrawku ziemii. Pomimo zachowanych ruin budowli na terenie Birkenau, sam wygląd tego miejsca w niewielkim stopniu obrazuje wydarzenia sprzed ponad półwiecza. Na próżno więc szukać w dzisiejszych pozostałościach poobozowych tego, co zostało określone przez jednego z lekarzy SS jako Anus Mundi – „odbytnica świata”. Dziś, wśród traw porastających teren Birkenau, dosłyszeć można jedynie echa odległej przeszłości.

Kiedy na początku 1943 roku do Birkenau przychodziły wciąż kolejne transporty, w obozie kończono właśnie pracę nad budową nowych krematoriów, w których będzie można przeprowadzać akcję eksterminacji na niebywają wówczas skalę. To Birkenau, leżące w odległości kilku kilometrów od obozu macierzystego Auschwitz I, zostało utworzone i rozbudowywane z jednym tylko zamiarem: by w jak najkrótszym czasie zgładzić jak największą liczbę ludzi niższej rasy, głównie Żydów. Tak więc Birkenau stało się sprawnie działającą fabryką śmierci, w której wszystko podporządkowane było maksymalnej wydajności czterech komór gazowych i krematoriów. Od tamtej pory gęsty, czarny dym unoszący się z kominów, miał być niodłącznym elementem obozowego pejzażu i kresem ziemskiej wędrówki każdego więźnia.

Transport z Ravensbrück, który w marcu 1943 roku wjechał na rampę w Birkenau, przywiózł nie tylko tysiące więźniarek przeznaczonych na zagładę, ale także kilkudziesięciu nowych członków załogi wartowniczej. Ci ludzie, w krótkim czasie zyskali sobie w oczach więźniów, opinie tych najokrutniejszych.

Kącik Irmy #2 – „Piękna Bestia”
Irma Grese słynęła nie tylko ze swojej urody, chociaż o to można się sprzeczać, uroda bowiem to rzecz względna, a także nie tylko z okrutnego traktowania więźniów, w czym upodabniała się do pozostałych hitlerowskich oprawców. Irma, jako jedna z niewielu nadzorczyń była bardziej znana wśród więźniów i rozpoznawana przez nich dzięki swoim przydomkom i ksywkom. Ich różnorodnością można byłoby obdarować kilka innych, równie zdeprawowanych nadzorczyń. W książkach autorstwa byłych więźniów, można znaleźć opis niejakiej „Pięknej Irmy” [Krystyna Żywulska "Przeżyłam Oświęcim"], jest też „Anioł Śmierci” lub też raczej „Anioł Piekieł”, „Blond Anioł z Auschwitz”, „Hiena z Auschwitz” oraz „Szara mysz”, jak określiła Irmę jedna z ocalonych. Prasa używała wobec niej takich określeń jak „Królowa SS” czy po prostu „Bestia” ze względu na jej młody wiek i złowieszczą sławę, jaką zyskała podczas pracy w trzech ośrodkach zagłady. Najbardziej znany przydomek Irmy Grese czyli „Piękna Bestia” został jej nadany przez dziennikarzy dopiero w 1945 roku, podczas procesu załogi obozu Bergen-Belsen.

Widok obozu Birkenau szokował i wzbudzał mieszane uczucia tych, co po wielogodzinnej, a czasem kilkudniowej podróży bydlęcymi wagonami zostali brutalnie wyrzuceni wprost na rampę. Ci, którzy przeżyli morderczy transport, przewidywali dokąd są wiezieni a także to, jaki los czeka ich po przybyciu na nowe miejsce. Niemniej, jak wielokrotnie podkreślali świadkowie, ludzie przeznaczeni na śmierć byli wprowadzani w błąd i oszukiwani przez Niemców, jak i samych więźniów funkcyjnych. Wszystko po to, by uniknąć wybuchu ogólnej paniki. Dla zmylenia czujności ludzi, którzy i tak byli przerażeni nowym miejscem i wyczerpani podróżą, wmawiano, że przyjechali do pracy, ale zanim zostaną zarejestrowani, muszą się umyć i dostać specjalną odzież. By podkreślić sens słów, wchodzącym do komory gazowej dawano do ręki kawałek mydła i kazano im zapamiętać numer wieszaka, na którym powiesili uprzednio zdjęte ubrania. Wszystko wyglądało bardzo realistycznie, napisy na ścianach łaźni potwierdzały to, co mówili esesmani. Wszystko było prawdziwe, wszystko poza natryskami, z których zamiast wody leciał trujący gaz.

Śmierć w Birkenau nie ograniczała się jedynie do komór gazowych, gdzie niewątpliwie osiągnęła swoje apogeum. Śmierć czaiła się wszędzie, otaczała obóz ze wszystkich stron, zjawiała się niespodziewanie przy każdej okazji. Nikt nie mógł być pewny swojego losu. W obozie zagłady żyło się z dnia na dzień, nie myślało się co będzie jutro, skupiano całą uwagę na tym, co będzie za chwilę, za godzinę. Analizowało się wszystkie możliwe i nieprzewidziane sytuacje. Żyło się z apelu na apel, od gwizdka na wstawanie do gwizdka na ciszę nocną. Codziennie tysiące więźniów rozpoczynało walkę o przetrwanie, wyścig, którego stawką był jeszcze jeden dzień życia.

Dziś, w sześćdziesiąt pare lat po zakończeniu wojny, pejcz Irmy Grese już nikogo nie straszy. Obraz młodej esesmanki siejącej panikę w Birkenau żyje jedynie we wspomnieniach ostatnich ocalonych z Zagłady. W miejscu, gdzie Irma pracowała, nie ma już przepełnionych baraków, stoją jedynie nagie kominy, które wciąż przypominają i ostrzegają kolejne pokolenia. Chętnych na zobaczenie miejsca pamięci Auschwitz-Birkenau nie brakuje. Muzeum w Oświęcimiu odwiedza co roku ponad milion turystów z całego świata! Przez Bramę Śmierci, jak w tamtych strasznych latach, przechodzą w milczeniu setki tysięcy ludzi. Jednak dzisiaj nie ma już ciemnych dymów unoszących się nad obozem, nie czuć fetoru palonych zwłok, nie ma błota a w oknach głównej Blockfuhrerstube nie rosną w doniczkach czerwone pelargonie. Nikt też nie jest bity ani popędzany, dziś każdy idzie swoim tempem, w obranym przez siebie kierunku, pogrążony w sobie tylko znanych myślach. Chciaż o samym Auschwitz napisano już niejedną książkę, ludzie urodzeni w wiele lat po tragedii Holocaustu, nigdy nie będą w stanie zrozumieć, czym tak naprawdę był obóz zagłady.

Auschwitz był z pewnością skomplikowaną strukturą gigantycznej machiny śmierci, w której każdy, czy to więzień czy oprawca, był zaledwie maleńkim trybikiem ledwo widocznym wśród setek tysięcy takich samych drobnych elementów. Pomiędzy ofiarami a katami istniały skomplikowane powiązania, na przykład takie jak niepisana umowa na przyzwolenie do życia lub natychmiastowe skazanie na zagładę. By zostać zuważonym na tle tej szarej ludzkiej masy, więźniowie i niemieccy zbrodniarze z SS, starali się wypłynąć na powierzchnię, zaistnieć, a tym samym przypodobać się zwierzchniej władzy. W przypadku więźniów byli to funkcyjni więźniowie: blokowi czy kapo, w przypadku esemanów była to najwyższa rangą władza obozu. Pomimo obowiązujących regulaminów, Niemcy bardzo często łamali nakazy i zakazy, dopasowując je pod siebie. Ocaleni z zagłady, w swoich wspomnieniach wielokrotnie akcentowali fakt, że w obozie nie istniały żadne prawa, a sami więźniowie skazani byli na przychylność lub po prostu dobry humor swoich oprawców.

Irma Grese bardzo szybko zorientowała się, o co tak naprawdę chodzi w pracy nadzorczyni SS, we wciąż rozbudowywanym i udoskonalanym obozie Birkenau. Po kilkumiesięcznym pobycie w Ravensbrück, w trakcie którego po raz pierwszy zetknęła się ze śmiercią i brutalną polityką nazistowskiego planu „Ostatecznego rozwiązania”, w nowym miejscu nabrała więcej pewności, tym bardziej, że nie była w nim sama. Razem z nią do Auschwitz przyjechało kilkanaście innych nadzorczyń, z którymi Irma pracowała w Ravensbrück. Z początku młoda esesmanka została przydzielona do pracy jako operator telefonu w biurze wartowni w Birkenau. Następnie przez dwa dni nadzorowała karną kompanię, tzw. Strafkommando. Więźniarki, które należały do tego komanda, dźwigały ciężkie kamienie, nosząc je z pobliskich pól na teren obozu.

Było to najgorsze kobiece komando, w którym więźniarki były zmuszane do nieludzkiej pracy ponad siły. Największym kłopotem, z jakim borykały się obozowe władze było… błoto. Teren, na którym zbudowano Birkenau był w większości podmokły, otoczony bagnami i stawami, błoto więc stawało się dodatkową męką, zwłaszcza dla więźniów, którzy nie mając siły, nie byli w stanie poruszać się w gliniastej mazi, zazwyczaj wyczerpani pracą, umierali leżąc, a raczej topiąc się w błocie. A co najgorsze, błoto było także źródłem zarazków wielu zakaźnyh chorób. Więźniowie chorzy na tyfus czy biegunkę, nie mogąc załatwić swoich potrzeb fizjologicznych, najczęściej wypróżniali się poaza barakiem, właśnie w błoto. Dezynfekcje i ciągłe sprzątanie terenu obozu wcale nie przynosiły poprawy sytuacji, z czasem więźniów przybywało a błotnista ziemia i brak odpowiedniej higieny sprawiały, że śmiertleność w Birkenau była niebezpiecznie wysoka. Jeśli więc więźniów nie wykończyły selekcje do gazu ani mordercza praca, zabijały ich choroby.

„Po błocie, w którym nogi grzęzną do kostek, idą w stronę klozetów lub z powrotem postacie wlokące się z trudem, oświetlone białawym światłem lamp na betonowych słupach. Czasem ktoś pada i daremnie usiłuje wstać o własnych siłach. Padając i wstając słabnie coraz bardziej, aż wreszcie atak boleści zmusza go do pozostania na miejscu. Upiorne widma leżą wszędzie. Ktoś jęczy. W słabym oświetleniu nie wiadomo kto jest martwy, a kto wzywa pomocy”.

Źródło:
[Seweryna Szmaglewska "Dymy nad Birkenau", Warszawa 1955]

W takich warunkach przyszło pracować Irmie i pozostałym nowo przybyłym esemankom. Żadna z nich nie była przygotowana na taką sytuację. Sam komendant Auschwitz, Rudolf Hoess w swojej autobiografii napisanej po wojnie, wspominał, że nadzorczynie nie chciały pracować w Birkenau, wolały wrócić do wygodnego życia w Ravensbrück niż od podstaw budować nowy obóz koncentracyjny. Z dala od rodzinnych stron, w obcym i nieprzyjaznym miejscu, Irma musiała sprostać nie tyle nowym obowiązkom, co pokazać sobie i najwyższej władzy obozu, że jest w stanie utrzymać się na pozycji i z gorliwością wypełniać swoje powinności jako nadzorczyni SS. Było to nie lada wyzwanie dla młodej dziewczyny, a ona je bez wahania podjęła.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>