Czerwona inwazja

Dodano 29 września 2009, w Auschwitz Birkenau, Zbrodnie i biografia Irmy Grese, przez Polcia

Druga połowa 1944 roku uświadomiła Niemcom, że ich panowanie w Europie dobiegło końca. Wśród więźniów obozu zagłady Auschwitz-Birkenau zapanowała cicha radość na wieść o zbliżającej się ofensywie Armii Czerwonej. Już w listopadzie zarządzono rozbiórkę największych komór gazowych i krematoriów mieszczących się tuż przy samej rampie. Naziści rozpoczęli masowe niszczenie wszelkich dokumentów świadczących o całym procesie Zagłady, materiały dowodowe oraz dokumentacje archiwalne, a także akta personalne więźniów były wysyłane w głąb Rzeszy razem ze zrabowanymi podczas selekcji kosztownościami, zmagazynowanymi w obozowej „Kanadzie”. Nowy Rok 44/45 potwierdził największe obawy nazistowskich zbrodniarzy, powoli oddalała się wizja niezwyciężonej „Tysiącletniej Rzeszy”. Wkrótce świat miał dowiedzieć się o największej zbrodni ludobójstwa i czterech milionach niewinnych ofiar zgładzonych w komorach gazowych obozu Auschwitz-Birkenau.

W styczniu 1945 roku, Irma Grese została odmeldowana do obozu macierzystego Auschwitz I i tam przez niecałe trzy tygodnie nadzorowała męskie komanda. Wówczas trwała intensywna ewakuacja całego obozu, codziennie formowano nowe transporty więźniów i wysyłano je na zachód, do innych lagrów. 17 stycznia w Auschwitz odbył się generalny apel, na którym stawiło się ponad sześćdziesiąt tysięcy więźniów, po nim rozpoczęto tzw. Marsze Śmierci. Sroga zima i nieludzkie tempo marszu sprawiły, że więźniowie masowo umierali, a ci najsłabsi dobijani byli strzałem w tył głowy. Kto nie nadążał lub choć na chwilę przystanął był zabijany. Więźniowie nie mieli ani odpowiednich ubrań, jedynie pasiaki i koce, ani żywności. Kto uprzednio „zorganizował” coś dla siebie do jedzenia, mógł mieć nadzieję, że przeżyje.

Władze obozu czyli najwyżsi rangą oficerowie SS również intensywnie myśleli o ewakuacji nie tyle własnej, co swoich żołnierzy. W drugiej połowie stycznia rozpoczęto wysyłać członków załogi wartowniczej, którzy do tej pory pracowali na terenie obozu i nie brali udziału w konwojowaniu więźniów podczas „marszów śmierci”. Irma Grese wraz z innymi nadzorczyniami, została ewakuowana dnia 19 stycznia 1945 roku, z transportem więźniarek do Ravensbrück.

W Ravensbrück Irma spędziła kolejne dwa miesiące. W ciągu tego czasu, do obozu napływały niekończące się transporty z ewakuowanych kacetów ze Wschodu. FKL Ravensbrück był przepełniony, zaczęło brakować miejsca dla więźniów. W ostatnim roku istnienia obozu przywieziono do niego około siedemdziesiąt tysięcy kobiet i mężczyzn. Z samego Oświęcimia pod koniec 1944 roku, do Ravensbrück przywieziono dziesięć tysięcy więźniów. Obóz nie przestał funkcjonować, proporcjonalnie wzrosła liczba wartowników. Nadal też prowadzone były przez niemieckich lekarzy SS pseudomedyczne eksperymenty medyczne na ludzkich „królikach”, głównie sterylizacje „metodą Clauberga” oraz naświetlania rentgenowskie.

W miarę jak front radziecki zbliżał się do stolicy Trzeciej Rzeszy, Berlina, społeczeństwo niemieckie ogarniała coraz większa panika. Wtedy także zaczął się prawdziwy germański Exodus. Nie tylko więźniowie lagrów pędzeni byli w „marszach śmierci”, byle dalej od „czerwonych barbarzyńców”. Zwłaszcza zwykli ludzie, a dokładniej całe rodziny, mieszkańcy mniejszych miejscowości i wsi, opuszczali swoje domostwa i gospodarstwa w obawie przed utratą życia. Ich strach nie był bezpodstawny. To prowadzona przez lata polityka i nazistowska propaganda Josepha Goebbelsa kazała Niemcom bać się żądnych krwi podludzi ze Wschodu.

Na przełomie 1944 i 1945 roku w Prusach Wschodnich dochodzi do pierwszych gwałtów na niemieckich kobietach. Na terenach niezabudowanych, wiejskich, kobietom grozi większe niebezpieczeństwo niż w miastach. Nie mogąc ukryć się czy ucieć, Niemki wykorzystywane były seksualnie nieraz przez kilku żołnierzy po kolei. Na gwałty narażone były także kobiety służące jako SS-Helferinnen, a także żeński personel sanitarny. Nie przysługiwał im status kombatanta, nie obejmowały ich klauzury ochrony jeńców wojennych, kobiety czynnie służące w Wehrmachcie były całkiem bezbronne, a po schwytaniu uznawano je za partyzantów i nierzadko rozstrzeliwano.

Irmie Grese oszczędzony był los, jaki spotkał większość kobiet mieszkających na wschodnich terenach Rzeszy, nie walczyła w obronie Berlina na wiosnę 1945 roku, a przecież to właśnie tam ujawniły się prawdziwe akty heroizmu młodych niemieckich dziewcząt, które ginęły z bronią w ręku. Irma umknęła śmierci, ale za to wpadła z deszczu po rynnę, bo niby jak inaczej nazwać miejsce, do którego w marcu 1945 roku trafiła razem z transportem więźniarek Ravensbrück, jak nie prawdziwym piekłem na ziemi?.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>