Dawno, dawno temu…

Dodano 29 kwietnia 2009, w Zbrodnie i biografia Irmy Grese, przez Polcia

„Dawno, dawno temu…” tak powinna zaczynać się każda, dobrze opowiedziana historia. Opowieść o Irmie Grese, jest nie tylko dobrym, trzymającym w napięciu opowiadaniem, ale jest też historią, która wydarzyła się naprawdę. Oto właśnie nadszedł odpowiedni moment, by rozpocząć opowieść o „Pięknej Bestii”. Chciaż przywołam w niej tragiczne wydarzenia sprzed sześćdziesięciu paru lat, nie musicie się obawiać, że zgubicie drogę w mętnych dziejach przeszłości. Obiecuję, że przeprowadzę was przed tamte wydarzenia najlepiej jak potrafię. Jesteście gotowi? No to ruszamy!

Śledząc z uwagą etapy życia i kolejne szczeble „kariery” Irmy Grese, można stwierdzić, że nie różni się niczym szczególnym od swoich ówczesnych rówieśników. Ba, można śmiało powiedzieć, że doskonale wpasowuje się i dopasowuje do zasad oraz norm, przyjętych w narodowosocjalistycznym państwie Hitlera. Najlepiej zachowany wizerunek Irmy jaki znamy, to ten z procesu zbrodniarzy z Bergen-Belsen. Zdjęcia, które ukazały się w gazetach, utrwaliły obraz młodej kobiety w nienagannym stroju o zimnych oczach i zaciętych ustach.

Jej życie zbliżało się nieuchronnie ku końcowi. Nawet jeśli proces wciąż trwał, opinia publiczna wydała już najsurowszy wyrok. Ale tragedia Irmy Grese nie rozpoczęła się w momencie, kiedy ta zasiadła na ławie oskarżonych. Zaczęła się dużo, dużo wcześniej, bo już w 1935 roku…

Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie szczęśliwą, wielodzietną rodzinę, mieszkającą w bardzo małej wiosce w Meklemburgii. Wielodzietność w nazistowskich Niemczech nie była niczym dziwnym, wręcz przeciwnie, była czymś bardzo wskazanym. Im więcej było dzieci (przyszłych żołnierzy i matek) w rodzinie, tym większymi względami i szacunkiem była otaczana owa rodzina. Zdawałoby się, że rodzina państwa Grese to jedna z takich „całkiem normalnych rodzin”. Ale czy na pewno?

Dramat Irmy Grese zaczyna się w dniu, w którym jej matka, Bertha Grese, popełnia samobójstwo. Dla dwunastoletniej dziewczynki z pewnością był to szok. Z dnia na dzień, stała się półsierotą, straciła jednego z rodziców. Ojciec, mleczarz, który pracował w miejscowym Gutshofie (farmie), nie za bardzo potrafił przyłożyć się do swoich obowiązków jako rodzic. No, może poza pracą, jaką włożył w spłodzenie potomstwa. Bowiem Alfred Grese lubił odwiedzać lokalny pub i spędzać wolny czas ze znajomymi, niż interesować się tym, co dzieje się w gospodarstwie domowym.

Sprawa prezentowała się tak, że Bertha nie wytrzymała napięcia spowodowanego piętrzącymi się obowiązkami: prowadzeniem domu, wyżywieniem rodziny i dopilnowaniem dzieci. Jakby tego było mało, doszła jeszcze sprawa romansu Alfreda z córką właściciela pubu. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Pewnego, zimowego dnia, Bertha Grese, matka pięciorga dzieci, pod nieobecność domowników, popełnia samobójstwo wypijając kwas solny.

Można śmiało rzec: historia jak z horroru. Zapewniam was, będzie jeszcze straszniej…

Śmierć Berthy nie uszła uwadze mieszkańców Wrechen, w małej wsi wszyscy o wszystkich wiedzieli, w jakimś stopniu wpłynęło to na ich świadomość i współczucie dla rodziny Grese’ów. Najbardziej jednak ucierpiały na tym osierocone dzieci: Alfred, Lieschen, Irma, Helene oraz najmłodszy Otto.
Trzy lata po śmierci Berthy, w 1939 roku, Alfred żeni się ponownie. Oprócz nowej matki, dzieci zyskują czwórkę przyrodniego rodzeństwa. Wkrótce na świat przychodzi kolejne dziecko, tym razem z nowo skonsumowanego małżeństwa Alfreda Grese. W rezultacie otrzymujemy rodzinę złożoną z ojca, matki i… dziesięciorga dzieci! W dzisiejszych czasach mogłoby to wzbudzać nieskrywany podziw.

Zanim jednak Alfred Grese ponownie się ożenił, w jego rodzinie znów zaczęło coś zgrzytać. Coś, a raczej ktoś, a dokładniej mówiąc, problem tyczył się jego córki Irmy, która w 1938 roku, mając czternaście lat, postanowiła zakończyć edukację i opuścić rodzinną wioskę. Dziewczynka, która przez całe swoje dotychczasowe życie mieszkała w maleńskiej wsi, zostawiła ojca i rodzeństwo, by po paru latach wrócić do domu… jako strażniczka SS.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>