Kiedy wysiadała z wojskowego samochodu, tłumy zebrane wokół budynku, w którym miała toczyć się rozprawa sądowa, skandowały: „Irma Grese! Irma Grese!” Nie było czerwonego dywanu, za to wciąż trzaskały migawki aparatów fotograficznych, a twarz „Pięknej Bestii” jaśniała dziwnym blaskiem. To było pięć minut sławy Irmy Grese, najbardziej przerażające pięć minut, jakie ktokolwiek mógł sobie wyobrazić.

 

Irma Grese (z numerem 9) znużona 4 dniem procesu norymberskiego dla byłych strażniczek SS.

 

Sensacja od dawna wisiała w powietrzu, skutecznie podsycana przez dziennikarzy i korespondentów zagranicznych, bowiem nieprzerwanie od końca kwietnia, aż do dnia rozpoczęcia procesu, w gazetach ukazywały się artykuły dotyczące zbrodniarzy z Belsen. 17 września 1945 roku, tłumy gapiów mogły po raz pierwszy z bliska przyjrzeć się wszystkim oskarżonym. Taśmy filmowe zarejestrowały moment wysiadania oskarżonych z wojskowych ciężarówek, jak i pierwsze chwile po wejściu na salę sądową. To, co przykuło od razu uwagę zebranych, wszystkowidzących oczu kamer oraz aparatów, był nienaganny wygląd Irmy Grese, a dokładniej jej oryginalna fryzura i… granatowe, błyszczące buty. Większość oskarżonych, założyła dość zniszczone, wysłużone uniformy SS. Irma prawdopodobnie też miała na sobie mundur, który nosiła podczas służby w obozie, ze względu na brak kolorowych zdjęć, trudno okrelić, jaki mógł on mieć kolor, może niebieski?

Aresztowane dozorczynie SS z Bergen Belsen. Jednak nie ma wśród nich Irmy Grese ponieważ pilnowała marszu ewakuacyjnego 150 tyś. więźniarek Ravensbrück na zachód.

 

„The first German war-criminal trials opened last week. Before a British military court in a converted gymnasium at Luneburg, 45 SS man and woman sat shackeled and glowering as they heard one witness after another tell the now old story of their cruelties to prisoners in the notorious Nazi concentration camp at Belsen.

The chief defendant was Joseph Kramer, the depraved former commandant of the camp. The „Beast of Belsen” spent much of his time in the courtroom assiduously taking notes and reading every documents presented to the judges. One of the worst defendants, the prosecutor declared, was Irma Grese, a slight, pretty ash blonde of 21. Sitting with a huge No. 9 sewed on her blue uniform, she sneered as the cour heard how she unleashed savage hounds on weakened prisoners. As Kramer’s chief woman guard, this 100-pound German girl invented new methods of torture. One of them: She waited until a pregmant woman was ready to give birth, then tied her legs together and watched the agony.”

Źródło:
["Torture by No. 9", Newsweek, No. 14, 1 October 1945]

Opinia publiczna miała okazję bardzo dokładnie przyjrzeć się każdemu oskarżonemu z osobna. Dzień w dzień przez dwa miesiące, zbrodniarze byli przywożeni pod sam gmach sądu na ulicę Lindenstrasse 30, następnie po zakończeniu rozprawy, byli odbierani i pod eskortą przekazywani do miejskiego więzienia. Chętnych do zobaczenia oskarżonych, jak i do obserwowania samej rozprawy sądowej nigdy nie brakowało. W pierwszych dniach aula, w której odbywał się proces, zapełniona była po same brzegi. Wśród zebranych, oprócz członków sądu wojskowego i samych oskarżonych, znajdowali się dziennikarze, filmowcy, także strażnicy brytyjscy czuwający nad spokojnym przebiegiem rozprawy oraz liczni świadkowie różnych narodowości zeznający przeciwko zbrodniarzom.

Zbiorowy grób ofiar zmarłych w obozie Bergen Belsen.

 

„Obóz w Bergen-Belsen był pierwszym obozem, w którym żołnierze brytyjscy, a wraz z nimi korespondenci wojenni zetknęli się z przerażającymi faktami zbrodni ludobójstwa dokonanymi przez reżim hitlerowski. Wstrząsające sprawozdania, poparte fotografiami przedstawiającymi stosy trupów oraz więźniów – żywych szkieletów, spowodowały wybuch przerażenia i odrazy oraz żądania jak najszybszego ukarania winnych. Rozpoczęcie rozprawy planowane początkowo na pierwsze dni sierpnia 1945 roku mimo nacisków opinii publicznej musiało ulec odroczeniu ze względu na niemożność przygotowania i opracowania materiałów dowodowych. Proces zbrodniarzy z Bergen-Belsen został rozpoczęty 17 września 1945 roku. Odbywał się on w Lüneburgu przed angielskim sądem wojskowym, utworzonym zgodnie z przepisami specjalnego dekretu królewskiego, wydanego celem pociągnięcia zbrodniarzy wojennych do odpowiedzialności karnej.”

Źródło:
[Tadeusz Nizielski "Bergen-Belsen 1943-1945", Warszawa 1971]

Josef Kramer (w środku z kajdankami na nogach) aresztowany przez żołnierzy Brytyjskich w obozie Bergen Belsen.

 

Proces w Lüneburgu określony został jako „proces Josefa Kramera i 44 pozostałych”, tak brzmiała jego oficjalna nazwa. Później, głównie w artykułach prasowych, zaczęto stosować określenie „proses Bergen-Belsen” lub „proces zbrodniarzy z Belsen”. Jedenastu oskarżonych, w tym Irma, było sądzonych za zbrodnie popełnione zarówno w Auschwitz-Birkenau, jak i w Bergen-Belsen. Budynek gimnazjum przy ulicy Lindenstrasse 30 został przekształcony tak, by mógł pełnić funkcję sądu. Wewnątrz sali, w której toczył się proces, wstawiono specjalnie zbudowane ławy, w tym ławę oskarżonych, która była podzielona na trzy rzędy, co ułatwiało identyfikację poszczególnych osób. Ława musiała pomieścić 45 osób tak, by mogli być dobrze widoczni dla członków sądu.

W rezultacie każdemu oskarżonemu został przypisany numer, który naszyto na duże białe opaski i który to numer każdy z nich miał na sobie podczas procesu. Autor książki o „Pięknej Bestii” sprytnie zauważył, że poprzez to „nadanie” numerów, oskarżeni utracili swoją indywidualność, nie mówiono np. „oskarżona Irma Grese…” tylko „oskarżona, numer dziewiąty…”. Zaistniała tu pewna ironia, gdyż to właśnie ofiary zbrodniarzy z Belsen, więźniowie obozów, byli wcześniej numerowani, zatracili oni swoje imiona i nazwiska. Jak wiemy, system numerowania oskarżonych sprawdził się bardzo dobrze i był stosowany w późniejszych procesach.

Oskarżone strażniczki podczas procesu norymberskiego dla zbrodniarzy z Belsen, Irma Grese w środku spoglądająca do obiektywu aparatu.

 

Jaka była atmosfera na sali sądowej w pierwszych dniach procesu? Tego nie wie nikt, poza tymi, którzy mieli okazję uczestniczyć w tamtych wydarzeniach, ale można przypuszczać, że była dość ciężka i przygnębiająca. Przeważały raczej skrajne emocje: ciekawość ludzi wobec oskarżonych, sami oskarżeni, którzy byli w centrum uwagi, kolejno prezentowani przed sądem podczas mów wstępnych, dziennikarze, skupiający całą uwagę na swojej pracy i napisaniu jak najlepszych artykułów, a co najważniejsze, pierwsze spotkania ofiar i katów. To wszystko sprawiało, że ludzie mogli czuć się trochę rozkojarzeni i momentami zdezorientowani.

„Skomplikowany angielski system prawny, trudności porozumiewawcze (proces toczył się w języku angielskim, oskarżeni i świadkowie zeznawali w swych ojczystych językach, a ich zeznania trzeba było tłumaczyć na język angielski i odwrotnie – zeznania świadków, pytania oskarżyciela i obrońców, sądu itd. na języki ojczyste oskarżonych wg. świadków) oraz bardzo obszerny materiał dowodowy nie sprzyjały przyśpieszeniu toku procesu.”

Źródło:
[Tadeusz Nizielski "Bergen-Belsen 1943-1945", Warszawa 1971]

Dzień w dzień przez wiele godzin, starano się przywołać i jak najdokładniej odwzorować tragiczne wydarzenia sprzed paru lat. Oskarżeni, raczej nie mieli innego wyjścia, jak tylko spokojnie siedzieć w ławach, obserwować, słuchać zeznań świadków i odpowiadać na zadawane pytania. Doprawdy, po kilku dniach można było mieć obolałe pośladki…

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>