Orgazm na rampie

Dodano 7 sierpnia 2009, w Auschwitz Birkenau, Zbrodnie i biografia Irmy Grese, przez Polcia

Jest to ten epizod historii o Irmie, którą z pewnością uważnie przeczyta męska część odwiedzających blog. I nie ma się co dziwić, w końcu żeby opowieść trzymała w napięciu, musi w niej istnieć wątek miłosny! A co jeśli nie jest to jeden, a kilka wątków, wokół których narosło przez lata wiele opinii i nie wyjaśnionych faktów? Jeśli myślicie, że nadzorczynie po dniu pracy grzecznie szły do swoich pokoi i zasypiały kamiennym snem z rączkami na kocyku, to jesteście w błędzie! Dopiero wtedy, gdy obóz pogrążał się w ciemności nocy, w kantynie SS zaczynało wrzeć jak w ulu. Każdy Niemiec śpieszył się, żeby szybciej skończyć służbę i udać się na wypoczynek, który najczęściej polegał na odreagowywaniu minionych wydarzeń. Widok pijanych esesmanów czy wstawionych nadzorczyń był elementem obozowej rzeczywistości. Nocne spotkanie esesmanów i esesmanek na ogół kończyły się hucznymi imprezami, obficie zakrapianymi alkoholem.

Szkic Irmy Grese z Franzem Hatzingerem podczas jednej z libacji.

 

„W Stabsgebaude odbywają się nocne orgie mieszkających tam SS-manek i SS-manów, którzy we wszystkim, nawet w jedzeniu przebierają miarę. Bogactwo, przepych i zabawy bardzo trywialne i niewyszukane. Na pąsowe kobierce o włosie wysokim jak trawa, na perskie dywany leżące na ziemi ktoś wymiotuje pobudzając do tego innych. Następują wybuchy śmiechu, biegi i żarty polegające najczęściej na szczypaniu, biciu, wysuwaniu spod kobiet niespodziewanie krzeseł, w rezultacie czego przewracają się wśród ogólnej radości na te właśnie dywany. Najhuczniejszy udział biorą Aufseherin Brunner, Aufseherin Franz, kierowniczka kuchni i magazynu żywnościowego, i jej siostra Hasse – Arbeitsdiensfuhrerin. O Hasse mówią głośno SS-mani, że ma sex-appeal [...] Poranki po takiej nocy bywają do siebie podobne. Jakiś mniej pijany wyrzuca na dwór nieprzytomnych SS-manów, wlecze za włosy po brudnych dywanach śpiące SS-manki. Po nowej dawce narkotyku pójdą pomiędzy baraki przeprowadzać rewizje i wyznaczać kary.”

Źródło:
[Seweryna Szmaglewska "Dymy nad Birkenau", Warszawa 1955]

Problem zaspokajania potrzeb seksualnych u więźniów, Niemcy rozwiązali w bardzo sprytny sposób. Otóż w lecie 1943 roku, w obozie macierzystym Auschwitz I, w bloku nr 24 tuż obok głównej wartowni, otworzono „Puff” – dom publiczny. Pracowały w nim wyłącznie więźniarki nie-Żydówki, specjalnie wybrane podczas selekcji. Miały lepsze warunki bytu, dostawały regularne posiłki i nosiły cywilne ubrania. Co jednak mieli począć wartownicy SS obydwu płci, którzy przyciągali się nawzajem niczym naelektryzowane druty?

Irma w towarzystwie doktora Josefa Mengele

Trudno było esesmanom przejść obojętnie obok nadzorczyń, które na każdym kroku wykorzystywały sprzyjającą sytuację i same zachęcały Niemców do bliższych kontaktów. Nieraz któraś z nadzorczyń, spotykała się ze swoim kochankiem podczas pracy na zewnątrz obozu. Także w trakcie apeli czy selekcji, na oczach wszystkich zgromadzonych, załoga wartownicza potrafiła prowadzić ze sobą kokieterię, całkowicie zapominając o miejscu, w jakim się znajdują. Oto przykład:

„Gdy stany osobowe baraków są zgodne z liczbami podawanymi w szrabsztubie, aufzejerka składa raport feldfuhrerowi przy bramie. Tam zwykle odbywają się ranne spotkania aufzejerek z podoficerami, poklepywanie „dam” w pośladki, zrzucanie męskich czapek i tym podobne „figle”, na które patrzymy marząc o ‚abtreben’ (rozejściu się)”.

Źródło:
[Antonina Piątkowska, "Wspomnienia oświęcimskie", Wyd. Literackie, Kraków 1977]

Ze sprawdzonych źródeł wiem, że współczesne niemieckie feministki, pracujące jako historycy, nie chcą zgodzić się z wizerunkiem Irmy jako dewiantki seksuanej i lesbijki. Temat ten wciąż jest traktowany w Niemczech jako tabu i raczej nie przyjmowany do świadomości społeczeństwa. Coś jednak w tym było, gdyż nawet we wspomnieniach więźniów, pojawiały się opisy „Pięknej Irmy” jako ponętnej i chętnej na przygodny flirt esesmanki. W takim razie: o co w tym wszystkim chodzi? Nie znałam Auschwitz od tej strony, tzn. ani wcześniej o tym nie czytałam ani nie słyszałam, żeby ktokolwiek wspominał coś na temat życia seksualnego esesmanów. Już sam „Puff” był bardzo delikatną sprawą i osoby nie wtajemniczone w to zagadnienie, wolały udawać, że coś takiego nie istniało lub robiły zdziwioną minę, kiedy dowiadywały się, że w ośrodkach zagłady istniały domy rozkoszy. Ale seksualne przygody Irmy Grese przebiły wszystko, czego można się było spodziewać po trudnej tematyce Zagłady w Auschwitz. Nie jestem ekspertem w tym sprawach, nie widziałam tego osobiście, a wszystko co tu piszę pochodzi ze wspomnień więźniów oraz zeznań świadków z procesu zbrodniarzy. To tak, żeby ktoś nie pomyślał, że prowadzę tu czarny pijar.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>