Sam tytuł tego działu jest dość kontrowersyjny, takich słów nie powstydziłby się żaden dzisiejszy neonazista, jednak to właśnie w pierwszych dniach procesu załogi Belsen, Irmę Grese obwołano „młodą królową SS”! Takie określenie wystosowali wobec niej dziennikarze, którzy kierowali się młodym wiekiem oskarżonej oraz jej wyniosłą postawą podczas procesu. Nie było to tajemnicą, że Irma Grese marzyła o karierze aktorki filmowej, czasem sama o tym wspominała i snuła plany na przyszłość. Możliwe, że proces zbrodniarzy, w którym ona sama była jedną z oskarżonych, był dla Irmy jedynie okazją do ponownego rozgłosu i ściągnięcia na siebie wzroku opinii publicznej. Tak jak przypuszczała, reporterzy połknęli haczyk a na efekty nie trzeba było długo czekać. Irma Grese „królowała” we wszystkich niemal gazetach i krajowych dziennikach. Mało tego, ujęcia z kroniki procesu Belsen, na których widać młodą zbrodniarkę, emitowano podczas seansów kinowych w ramach wiadomości, tak więc Irma Grese miała jeszcze ten jeden zaszczyt zaistnienia na wielkim ekranie!

 

Dla porównania, gdyby proces sądowy przeciwko zbrodniarzom wojennym toczył się dziś, w XXI wieku, oskarżeni, w tym Irma, z pewnością nie schodziliby z pierwszych stron gazet, a co ciekawsze informacje na ich temat można byłoby przeczytać na którymś z serwisów internetowych typu „Plotek” czy jak kto woli „Pudelek”. Dla tamtych ludzi, żyjących, jakby nie było, w czasach bez Internetu, bez telefonów komórkowych i w większości pozbawionych dostępu do mediów jak telewizja czy radio, jedynym źródłem informacji były gazety i kino, w którym przed każdym seansem filmowym serwowano przekrojową dawkę najważniejszych informacji z kraju i ze świata.

 

„Początkowo oskarżonych było 48 osób, ale tylko w stosunku do 44 został ogłoszony wyrok. Trzech SS-manów z powodu choroby nie było zdolnych już na początku procesu do wzięcia w nim udziału, a jeden jeszcze w trakcie trwania procesu zachorował i został z niego wyłączony. Wśród oskarżonych było 17 SS-manów, 16 SS-manek oraz 11 kapo. Część z nich odpowiadała za zbrodnie, popełnione tylko w Bergen-Belsen, a część również za zbrodnie, których dopuścili się jeszcze w Oświęcimiu czy też podczas transportowania więźniów z innych obozów do Bergen-Belsen. Głównymi oskarżonymi byli: Josef Kramer – komendant obozu, Franz Hoessler – Lagerfuhrer, dr Fritz Klein – ostatni naczelny lekarz obozu, Peter Weingartner – komendant jednego z bloków, Karl Flrazich – szef kuchni nr 3, Ansgar Pichen – szef kuchni nr 1, Franz Stofel – Kommandofuhrer, Wilhelm Dorr – Rapportfuhrer oraz trzy nadzorczynie SS-manki: Juana Bormann, Elizabeth Volkenrath i Irma Grese.”

 

Źródło:
[Tadeusz Nizielski "Bergen-Belsen 1943-1945", Warszawa 1971]

 

Pod tą całą medialną otoczką, istniała jeszcze warstwa, do której nie dotarli dziennikarze, bądź, kto wie, może byli zbyt mocno zaabsorbowani wyglądem zewnętrznym i zachowaniem skazanych, by nie móc zrozumieć osobistej tragedii tamtych ludzi, sądzonych za zbrodnie ludobójstwa. Tutaj przytoczę pewien fragment wypowiedzi kogoś, kto zapytał się wprost: „O co chodzi z wami dziennikarzami? Bierzecie tragedię jednego człowieka i przedstawiacie ją całemu światu. Co ty myślisz, że wiesz…?” Pewnie domyślacie się, skąd pochodzi ten cytat. Nie zamieściłam go tutaj bez przyczyny. Nikt na sali sądowej nie miał litości dla oskarżonych, widziano w nich tylko bestie i takimi też ich przedstawiono w reportażach. Nic dziwnego, po tym, do czego się dopuścili… Ale trzeba pamiętać, że owe „bestie z Belsen” były także zwykłymi ludźmi, oni też mieli swoje uczucia i swoją przeszłość. Nie mówiąc nic o przyszłości, na którą już nie

zasłużyli.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>