Tylko mnie kochaj!

Dodano 31 sierpnia 2009, w Auschwitz Birkenau, Zbrodnie i biografia Irmy Grese, przez Polcia

„Edek! Ty znasz Irmę Grese? Ładna, co? Kobiety mówią, że ona jest lesbijką. Taka ona lesbijka, jak ja pederasta. Mówię wam – jaka ona namiętna… Widzę, że nie wierzycie. Jak Boga kocham, że ją… No co? Pozwalają sobie esesmani na bliskie kontakty z więźniarkami – taki Effinger na przykład – czemu nie miałbym ja, stary więzień, poromansować sobie z esesmanką, jeśli w dodatku sama sobie tego życzy.”

Źródła:
[Wiesław Kielar "Anus Mundi", Kraków 1976]

Taką rozmowę prowadzą ze sobą dwaj więźniowie w Birkenau. Jest to dowód na to, że jednak Irma była znana w obozie i znane były także jej preferencje seksualne. Nikt raczej nie wyssał sobie z palca esesmanki, która lubuje się w kontaktach intymnych z przedstawicielami obojga płci? No, chyba, że było to zbiorowe i tym bardziej zamierzone ośmieszenie Irmy na oczach całego świata, gdyż nie tylko Wiesław Kielar opisuje perwersyjne skłonności młodej nadzorczyni. Olga Lengyel, ocalona z Zagłady była więźniarka Birkenau, w swojej książce „Five Chimneys” napisała, że gdy Irma Grese szła przez obóz z pejczem w dłoni, wokół niej roztaczał się zapach drogich perfum. No okej, ale ten zapach z pewnością dość szybko znikał, przygnieciony dławiącymi oparami z krematorium. Zanim Irma, ubrana w swój błękitny, obcisły służbowy mundur, pojawiła się na placu apelowym, przez długi czas szykowała się do pracy i jak każda kobieta, większość czasu spędzała przy toaletce ze szminką w jednej i z lokówką w drugiej ręce. Żarty żartami, ale podobno żadna esesmanka nie dbała tak o swój zewnętrzny wizerunek jak Irma Grese.

Młoda nadzorczyni miała wizję swojej osoby i za wszelką cenę chciała ją zrealizować. W jednej z obozowych pracowni, zamówiła dla siebie celofanowy pejcz, który był lekki i z wyglądu przypominał szkło. Jednak uderzenie takim pejczem było dość bolesne, mocno splecione włókna celofanu, sprawiały, że ta z pozoru niewinnie wyglądająca broń, w ręku esesmanki stanowiła dodatkowe narzędzie tortur. Poza oryginalnym pejczem, Irma zaprojektowała dla siebie własny uniform, który krojem zbliżony był do oficjalnych mundurów nadzorczyń. Dwuczęściowy komplet: żakiet i spódnicę, Irma zwęziła i dopasowała do swojej sylwetki, dzięki czemu był on bardziej elegancki i uwypuklał jej kształty. Nadzorczynie nosiły mundury w kolorze szarym, Irma również i pod tym kątem wprowadziła zmiany. Jej uniform był w odcieniu błękitu, co miało podkreślić barwę oczu esesmanki. Nieprawdopodobne…

Wciśnięta w swój obcisły kostium, z pejczem w dłoni i obuta w wysokie, zawsze błyszczące czarne oficerki, Irma przechadzała się po obozie, kierując na siebie pełen podziwu wzrok męskiej załogi wartowniczej i jednocześnie pełen zazdrości wzrok jej żeńskiego odpowiednika. Do tego wszystkiego dochodziły wyszukane gesty i prawie teatralne pozy, jakie Irma wymyślała, chcąc jeszcze bardziej zwrócić na siebie uwagę. Byli tacy, którym to odpowiadało, ale częściej można było usłyszeć ciche śmiechy kierowane pod adresem Irmy Grese. Więźniarki, które miały okazję poznać Irmę, na przykład pracując w jej komandzie, lub mieszkając w obozie „C”, po pewnym czasie stwierdzały, że jest z nią coś nie tak, że ta młoda dziewczyna, prawdopodobnie ma problemy emocjonalne i jest nie do końca zrównoważona psychicznie.

W miarę upływu czasu, w obozie zaczęto szeptać, że esesmanka imieniem Irma, lubi zabawiać się nie tylko z mężczyznami, ale też z kobietami. Do swych miłosnych igraszek, Irma zapraszała inne nadzorczynie, a jeśli te nie wyrażały chęci, były do tego zmuszane w brutalny sposób. Następnie, swoje homoseksualne skłonności Irma postanowiła skierować na tę grupę kobiet, która była w obozie najliczniejsza, czyli na więźniarki. W miejscu, w którym pracowała, mogła wybierać i przebierać w ludzkich zasobach, szukając kobiet, które odpowiadałyby jej zarówno wyglądem jak i charakterem. Zawsze spotykała się z odmową, dlatego żeby zmusić bezbronne więźniarki, obiecywała im dodatkowe jedzenie lub odzież, uprzednio skradzioną z obozowego magazynu.

Szkic Irmy Grese

Kącik Irmy #4
Esesmanka z różowym trójkątem: Miłość między kobietami w III Rzeszy
Lesbijkom w III Rzeszy w znacznej mierze oszczędzony był los, jaki przypadł w udziale pederastom. Jeśli tylko nie rzucają się w oczy jako „elementy aspołeczne” lub przeciwniczki reżimu, nie muszą się zazwyczaj obawiać, że będą ścigane z mocy prawa karnego lub trafią do obozu koncentracyjnego. W oczach narodowych socjalistów orientacja seksualna lesbijek nie czyni z nich nieuchronnie wrogów państwa – inaczej niż w przypadku mężczyzn, których pociąga własna płeć [...] Są jednak lesbijki, które mogą bez skrupułów wykorzystywać swoją pozycję w narodowosocjalistycznym państwie do prowadzenia życia seksualnego na swój sposób. Kobiety sprawujące funkcję kierownicze w ramach brunatnej dyktatury obowiązują inne reguły. W lubeckim więzieniu dla kobiet nazistowskie strażniczki molestują osadzone w nim kobiety. Również w kacetach kobiety są molestowane przez osławione strażniczki, jak Irma Grese czy Maria Mandel.

Źródła:
[Mainwald, Stefan "Seksualność w cieniu swastyki", Wydawnictwo Trio, Warszawa 2003]

W tym wszystkim trzeba pamiętać o jednej, bardzo ważnej rzeczy: aryjskim kobietom nie wolno było wchodzić w kontakt seksualny z ludźmi niższej rasy! Owszem, w Auschwitz mało który esesman czy esesmanka przejmowali się tym zakazem (tu przytoczyć można tragiczną historię miłości oficera SS, Gerharda Palitzscha do łotewskiej Żydówki), ale prawo istniało i za przyłapanie delikwenta/delikwentki na gorącym uczynku, groziłoby mu zdegradowanie i osadzenie w obozie koncentracyjnym w roli więźnia lub w lepszym przypadku, zsyłka na front. Irma musiała mieć tą świadomość. Współżyjąc, nie rzadko, z więźniami i żydowskimi kobietami, wiedziała, co jej za to grozi, ale znalazła doskonałe rozwiązanie by zatuszować wszelki ślad po tych, którzy jako świadkowie mogliby ją wydać i skazać na potępienie. Po każdym stosunku, zapisywała numer czy to więźnia, czy więźniarki na listę osób przeznaczonych do gazu. Na drugi dzień, podczas apelu, numer uprzednio spisanej osoby był na głos wyczytywany i nieszczęśnik nie miał innego wyjścia, musiał zginąć.

Szkic egzekucji więźniarki z Auschwitz.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>